Trasa na Rysy od strony słowackiej – opis szlaku i trudności

Rysy od strony słowackiej to zupełnie inna historia niż polski szlak. Najpierw ponad godzinna jazda autobusem z parkingu do punktu startowego, potem łagodny spacer przez las, a na końcu techniczny odcinek wymagający pełnej koncentracji. Słowacka trasa jest dłuższa o około 4 km i zajmuje więcej czasu, ale omija korki i tłumy charakterystyczne dla polskiej strony. Warto wiedzieć, na co się piszesz.

Dojazd i organizacja startu

Parking znajduje się w miejscowości Tatranská Lyžovná Magistrála, niedaleko Tatrzańskiej Łomnicy. Koszt to 5-7 euro za dzień, płatność gotówką lub kartą. Od parkingu nie ma opcji dojścia pieszo – obowiązkowy kurs autobusem do Štrbského Plesa.

Autobusy kursują co 20-30 minut w sezonie, rzadziej poza nim. Bilet kosztuje około 3 euro w jedną stronę, kupuje się go u kierowcy. Jazda trwa godzinę, czasem dłużej w weekendy. To element, który trzeba wliczyć w plan dnia – nie da się po prostu podjechać pod szlak i ruszyć.

Ze Štrbskiego Plesa szlak startuje przy hotelu Patria. Oznaczenie: czerwony szlak w kierunku Chaty pod Rysmi. Tutaj zaczyna się właściwa wędrówka.

Pierwszy etap – przez las do Popradského plesa

Początek to szeroka, wygodna ścieżka prowadząca przez las świerkowy. Przewyższenie minimalne, tempo swobodne. Ten odcinek to około 4 km i zajmuje godzinę, może trochę więcej przy spokojnym marszu.

Droga jest tak łatwa, że można się zrelaksować i rozgrzać przed tym, co czeka wyżej. Las przerzedza się stopniowo, aż w końcu otwiera się widok na Popradské pleso – duże jezioro otoczone ścianami szczytów.

Popradské pleso leży na wysokości 1494 m n.p.m. i jest jednym z największych tatrzańskich stawów. To ostatni punkt, gdzie panuje spokój i można napełnić wodę bez tłoku.

Przy jeziorze działa schronisko Chata pri Popradskom plese. Można tu kupić napoje, przekąski, skorzystać z toalety. Ceny wyższe niż w dolinie, ale nie kosmiczne. Warto zatankować wodę – dalej nie ma już takiej możliwości do samych Rysów.

Dolina Mengusovská – łagodne podejście

Za jeziorem szlak wchodzi w Dolinę Mengusovską. Teren otwiera się, pojawiają się kamienie, ale nadal bez techniki. Przewyższenie rośnie stopniowo, nogi zaczynają czuć pracę.

Tutaj widać już Chatu pod Rysmi – mały budynek wysoko na przełęczy. Wygląda blisko, ale to złudzenie. Zostało jeszcze ponad 500 metrów przewyższenia i najbardziej wymagający fragment.

Chata pod Rysmi – punkt przełomowy

Podejście do chaty to już inna bajka. Szlak robi się stromy, pojawia się więcej kamieni, tempo spada. Od Popradského plesa do chaty to około 2-2,5 godziny ciągłego wchodzenia.

Chata pod Rysmi (2250 m n.p.m.) to najwyżej położone schronisko na Słowacji dostępne szlakiem turystycznym. Działa od czerwca do końca września, oferuje noclegi i posiłki. Woda pitna dostępna, toaleta też.

Większość osób robi tu przerwę przed ostatnim atakiem na szczyt. Słusznie – dalej czeka najtrudniejszy kawałek i warto mieć siły.

Szczyt – techniczny odcinek z łańcuchami

Od chaty do szczytu zostaje 250 metrów przewyższenia na dystansie niecałego kilometra. Brzmi niewinnie, ale to najbardziej wymagający fragment całej trasy.

Szlak wiedzie po skałach, miejscami bardzo stromych. Zamontowane są stalowe łańcuchy i klamry, które ułatwiają wspinanie się i zwiększają bezpieczeństwo. Bez nich byłoby to już wspinanie, nie turystyka.

  • Trzymaj się łańcuchów, nawet jeśli wydaje się, że nie są potrzebne
  • Patrz, gdzie stawiasz nogę – luźne kamienie to standard
  • Unikaj wyprzedzania na wąskich półkach
  • W deszczu skały robią się śliskie jak lód

Czas wejścia na szczyt od chaty to 45 minut do 1,5 godziny, zależnie od kondycji i doświadczenia. Schodzenie zajmuje podobnie, czasem dłużej, bo wymaga większej ostrożności.

Na szczycie Rysów (2503 m n.p.m.) spotykają się granice Polski i Słowacji. Po polskiej stronie urwisko, po słowackiej stromy, ale przejściowy szlak.

Trudności i wymagania

Słowacka trasa na Rysy jest łatwiejsza technicznie niż polska, ale dłuższa i bardziej czasochłonna. Całość to około 15 km w obie strony z przewyższeniem ponad 1000 metrów.

Kondycja musi być na poziomie – to 7-9 godzin marszu w terenie górskim, bez przerw. Z przerwami trzeba liczyć na 10-12 godzin od momentu wyjścia ze Štrbskiego Plesa.

Co może sprawić problem

Wysokość – powyżej 2000 metrów część osób odczuwa skutki rzadszego powietrza. Bóle głowy, nudności, zawroty to sygnały, żeby zawrócić.

Pogoda zmienia się błyskawicznie. Rano słońce, po południu mgła i deszcz to klasyka. Mokre skały przy łańcuchach stają się naprawdę niebezpieczne.

Tłumy w sezonie – tak, nawet od strony słowackiej. Szczyt jest wąski, kolejka do zdjęć przy tablicy może trwać pół godziny. Na łańcuchach też czasem trzeba czekać.

Co zabrać ze sobą

Buty – tylko trekkingowe, z dobrą podeszwą i usztywnieniem kostki. Adidasy odpadają, nawet te „terenowe”.

Ubrania warstwowe – na dole może być 25 stopni, na szczycie 5 i wiatr. Kurtka przeciwdeszczowa obowiązkowa, nawet gdy rano jest bezchmurnie.

  1. Minimum 1,5 litra wody na osobę
  2. Jedzenie energetyczne – batoniki, orzechy, suszone owoce
  3. Apteczka z plastrami na pęcherze
  4. Powerbank – telefon rozładowuje się szybciej w górach
  5. Gotówka na autobus i ewentualne wydatki w chacie

Kijki trekkingowe pomagają, zwłaszcza przy schodzeniu. Rękawiczki robocze przydają się przy łańcuchach – metal bywa zimny i ostry.

Kiedy iść i czego unikać

Sezon trwa od czerwca do października. Wcześniej i później śnieg i lód wymagają sprzętu zimowego. Najlepsze warunki to lipiec i sierpień, ale wtedy największe tłumy.

Wrzesień to złoty środek – mniej ludzi, stabilniejsza pogoda, temperatury znośne. Czerwiec bywa mokry, październik już zimny i nieprzewidywalny.

Start warto zaplanować wcześnie – pierwszy autobus ze Štrbskiego Plesa odjeżdża około 8:00. Im wcześniej, tym większa szansa na szczyt przed popołudniowymi burzami i mniejszy tłok na łańcuchach.

Unikać weekendów w szczycie sezonu. Różnica w ilości ludzi jest kolosalna. Czwartek czy wtorek to zupełnie inne doświadczenie niż sobota.

Słowacka trasa na Rysy to solidna wyprawa, nie spacer. Wymaga przygotowania, dobrego sprzętu i szacunku dla gór. Ale jeśli wszystko się ułoży, widoki i satysfakcja z wejścia rekompensują każdy włożony wysiłek.