Czy trzeba zdejmować kolczyki na lotnisku – kontrola bezpieczeństwa krok po kroku

Kontrola bezpieczeństwa na lotnisku potrafi zepsuć humor szybciej niż opóźniony lot. Dochodzi do tego pytanie, co z biżuterią – zwłaszcza z kolczykami. Czy trzeba je zdejmować, czy można przejść z nimi przez bramkę i mieć spokój? Odpowiedź nie jest zero-jedynkowa, ale są jasne zasady, które pozwalają przejść kontrolę sprawnie, bez stresu i bez szarpania się z zapięciami w ostatniej chwili.

W tekście krok po kroku opisano, kiedy kolczyki mogą wywołać alarm, jak do kontroli przygotować się jeszcze w domu, co zrobić przy mocno zabliźnionych przekłuciach, a jak podejść do świeżych piercingów. Znajdzie się też praktyczny schemat przejścia przez kontrolę, tak żeby nie blokować kolejki i nie ryzykować utraty biżuterii.

Czy kolczyki wywołują alarm w bramce bezpieczeństwa?

Nie wszystkie. Standardowe bramki na lotniskach reagują na określoną ilość metalu. Małe kolczyki z cienkiej stali chirurgicznej, złota czy srebra zwykle nie powodują alarmu. Problem zaczyna się przy większej ilości biżuterii lub masywniejszych modelach: rozbudowanych kołach, tunelach, rozbudowanym piercingu twarzy czy ciała.

Większość lotnisk i linii lotniczych nie ma zakazu noszenia kolczyków podczas kontroli. Interesuje je jedynie, czy biżuteria nie przeszkadza w prawidłowym sprawdzeniu pasażera. Jeśli bramka zapiszczy, pracownik ochrony musi ustalić, co dokładnie alarm wywołało. W praktyce oznacza to albo ponowne przejście po zdjęciu części rzeczy, albo kontrolę manualną i sprawdzenie ręcznym detektorem.

Jeśli kolczyk jest na stałe, trudno go zdjąć albo świeże przekłucie mogłoby się przez to uszkodzić, warto od razu spokojnie powiedzieć o tym pracownikowi ochrony. Na większości lotnisk da się to rozwiązać kontrolą manualną zamiast zdejmowania biżuterii.

Warto też mieć z tyłu głowy, że skanery ciała (te, do których wchodzi się całym sobą) działają inaczej niż klasyczna bramka. Potrafią „zobaczyć” nawet niewielkie elementy, ale dla ochrony jasne jest, że mała biżuteria to raczej normalna rzecz niż powód do paniki. Najczęściej kończy się na krótkim pytaniu i potwierdzeniu, że to kolczyk, a nie ukryty przedmiot.

Rodzaje kolczyków a kontrola bezpieczeństwa

Nie każdy kolczyk jest tak samo problematyczny. Dużo zależy od materiału, wielkości i miejsca, w którym jest noszony.

Małe kolczyki w uszach

Klasyczne sztyfty, małe kółka i delikatne wkrętki w uszach w większości przypadków można zostawić na sobie. Nawet jeśli w teorii zawierają metal, ich ilość jest na tyle mała, że bramka zwykle ich nie „widzi”. Działa to podobnie jak w przypadku małych zamków błyskawicznych czy okularów z cienką metalową oprawką.

Jeśli jednak w jednym uchu są np. cztery czy pięć kolczyków, w drugim tyle samo, do tego na szyi łańcuszek, a w nadgarstku masywniejsza bransoletka, całość może już łącznie przekroczyć próg czułości bramki. Wtedy często wystarczy zdjąć część biżuterii z szyi i nadgarstka, a kolczyki w uszach zostają na miejscu.

Praktyczne rozwiązanie: do podróży lepiej wybrać jeden, maksymalnie dwa delikatne kolczyki, zamiast całej „kolekcji” w uchu. Ułatwia to życie przy kontroli i zmniejsza ryzyko zgubienia czegoś pośpiesznie zdejmowanego.

Duże koła, tunele i rozbudowany piercing uszu

Przy masywniejszych kolczykach sytuacja robi się bardziej złożona. Duże koła z grubego metalu, ozdobne, ciężkie kolczyki czy stalowe tunele w uszach mogą spokojnie wywołać alarm, szczególnie jeśli razem z nimi są jeszcze inne metalowe elementy garderoby.

W takim układzie najlepiej założyć, że spora część biżuterii i tak będzie musiała zostać zdjęta przed przejściem przez bramkę. Ochrona ma obowiązek sprawdzić, czy to na pewno tylko ozdoba, a nie np. sprytnie zamaskowany przedmiot. Dla osoby podróżującej oznacza to albo konieczność szybkiego zdjęcia biżuterii, albo dodatkowe minuty na osobną kontrolę.

Bezpieczniej jest podróżować w prostszych, lżejszych kolczykach, a efektowne modele włożyć dopiero na miejscu pobytu. Chroni to nie tylko przed potencjalnym alarmem, ale też przed zahaczeniem kolczykiem przy zdejmowaniu bluzy, szalika czy maski.

Piercing twarzy i ciała

Kolczyki w nosie, wardze, brwi, języku czy pępku teoretycznie też mogą zostać wykryte przez bramkę lub skaner, ale w praktyce ich rozmiar jest zwykle niewielki. Tu pojawia się inny problem: świeże przekłucia, których lepiej nie ruszać z powodów zdrowotnych.

Jeśli piercing jest gojący się, przydatna jest krótka, konkretna informacja do ochroniarza: gdzie znajduje się kolczyk i że jest świeży. Personel nie ma prawa zmuszać do zdejmowania czegoś, co może naruszyć zdrowie, ale może zaproponować dokładniejszą kontrolę manualną, czasem w osobnym pomieszczeniu, żeby zachować prywatność.

Stałe piercingi, które są na ciele od dawna, warto mieć w formie możliwie prostej i minimalistycznej podczas podróży. Im mniej wystających elementów i kombinacji metalu, tym mniejsze ryzyko problemów na bramce i urazów przy długiej podróży.

Jak przygotować się w domu: biżuteria a podróż

Nerwy przy kontroli biorą się często z tego, że wszystko robi się na ostatnią chwilę. Przy biżuterii da się sporo ogarnąć jeszcze przed wyjściem z domu.

Dobrym nawykiem jest przygotowanie „zestawu podróżnego” biżuterii. Może to być małe pudełko albo woreczek, w którym znajdą się tylko te elementy, które nie będą przeszkadzać w podróży ani przy kontroli. W tym zestawie sprawdzają się najprostsze, małe kolczyki w uszach i ewentualnie jeden cienki łańcuszek. Reszta – efektowne kolie, masywne bransolety, wielkie koła – lepiej niech podróżuje w bagażu, a nie na ciele.

Trzeba też uwzględnić własny próg tolerancji na zdejmowanie biżuterii. Jeśli zapięcie w kolczyku jest skomplikowane, a lustro potrzebne do założenia, zdejmowanie tego w kolejce pod presją czasu nie ma sensu. Taką biżuterię lepiej od razu spakować do bagażu podręcznego i założyć dopiero po przylocie.

Najwygodniej jest przyjąć prostą zasadę: wszystko, co trudno szybko zdjąć i założyć bez lustra, lepiej mieć w bagażu, a nie na sobie podczas kontroli.

Przejście przez kontrolę z kolczykami – krok po kroku

Kontrola bezpieczeństwa to zawsze ten sam schemat, różni się tylko detalami na konkretnych lotniskach. Z kolczykami warto podejść do tego jak do krótkiej procedury.

  1. Przed wejściem do kontroli – jeszcze w kolejce wyjmowane są z kieszeni: telefon, klucze, monety, powerbank, zapalniczka. Pasa bezpieczeństwa z dużą metalową klamrą lepiej się pozbyć od razu. Jeśli na rękach są masywne bransoletki lub zegarek z dużą kopertą, też warto je zdjąć do kuwety. Kolczyki na tym etapie zostają na swoim miejscu.
  2. Przy taśmie z kuwetami – do pojemnika odkładany jest bagaż podręczny, kurtka, bluza, czasem buty (jeśli obsługa tak poprosi). Jeśli wiadomo, że kolczyki są duże i mocno metalowe, można już teraz zdecydować, czy lepiej je zdjąć i włożyć do małego pudełka w kuwecie, czy spróbować przejść z nimi i ewentualnie wrócić na chwilę.
  3. Wejście w bramkę / skaner – przejście spokojnym krokiem, bez cofania się i dotykania kieszeni. Jeśli bramka nie reaguje, temat kolczyków jest praktycznie zamknięty. Jeśli jest sygnał dźwiękowy, obsługa wskaże, co dalej.
  4. Reakcja na alarm – pracownik poprosi o ponowne przejście lub zdejmowanie niektórych elementów. Zwykle najpierw idą zegarek, pasek, naszyjnik. Jeśli po tym alarm nadal się pojawia, może paść prośba o wyjaśnienie obecności kolczyków w konkretnych miejscach (np. twarz, pępek). W razie potrzeby stosowana jest kontrola manualna i ręczny wykrywacz metalu.
  5. Odbiór rzeczy – po kontroli wszystko, co było w kuwecie, trafia z powrotem na ciało lub do torby. Warto poświęcić chwilę na dokładne przeliczenie biżuterii, zanim kolejka poniesie dalej. Najwięcej zagubionych kolczyków zostaje właśnie przy taśmie.

Kluczem do świętego spokoju jest opanowanie i konkretny komunikat. Obsługa przy kontroli nie jest od oceny gustu biżuteryjnego, tylko od sprawdzenia, czy nic nie zagraża bezpieczeństwu. Im jaśniej zostanie pokazane, co na ciele jest metalowe i co trudno zdjąć, tym szybciej cała procedura się kończy.

Świeże przekłucia i kolczyki „na stałe” – jak to ugryźć

Nowy piercing przed lotem to częsty problem. Kanalik po przekłuciu jeszcze się nie zabliźnił, kolczyk jest potrzebny, żeby dziurka się nie zamknęła, a zdejmowanie go w niesterylnych warunkach jest po prostu ryzykowne dla zdrowia.

Świeży piercing a kontrola bezpieczeństwa

W przypadku świeżego przekłucia rozsądnie jest najpierw porozmawiać z piercerem, który wykonywał zabieg. Doświadczona osoba dobrze wie, jakie materiały i kształty sprawdzają się przy podróżach. Często proponowane są proste, tytanowe kolczyki, które są jednocześnie bezpieczne dla skóry i zwykle nie sprawiają problemów przy kontroli.

Na lotnisku warto od razu, jeszcze przed wejściem w bramkę, poinformować ochronę, że jest świeży piercing, którego nie powinno się zdejmować. Krótka, konkretna informacja (gdzie jest kolczyk, od kiedy, dlaczego nie jest zdejmowany) ułatwia sprawę obu stronom. Nikt nie chce doprowadzić do infekcji czy krwawienia tuż przed lotem.

Jeśli skaner pokaże ten obszar jako „podejrzany”, zazwyczaj proponowana jest kontrola manualna przez osobę tej samej płci, czasem w wydzielonym pomieszczeniu. Procedury różnią się między krajami, ale wspólny mianownik jest jeden: zdrowie pasażerki czy pasażera nie może ucierpieć tylko po to, żeby dopiąć kontrolę co do milimetra.

Kolczyki trudne do zdjęcia

Niektóre modele – np. mikrodermale, kolczyki w intymnych miejscach, czy specjalne systemy „na stałe” – w zasadzie nie są przeznaczone do zdejmowania na co dzień. Ich usunięcie wymaga sterylnych warunków, czasu i odpowiednich narzędzi. To zupełnie inna sytuacja niż zwykły kolczyk na zatrzask.

Przed lotem warto ocenić, czy którykolwiek z posiadanych kolczyków nie należy właśnie do tej kategorii. Jeśli tak, lepiej założyć, że pozostanie on na miejscu i w razie potrzeby zostanie po prostu sprawdzony manualnie. W większości krajów obsługa jest przyzwyczajona do takich przypadków i procedury obejmują także taką biżuterię.

W krytycznych sytuacjach, gdy tworzony jest dodatkowy stres, pomaga spokojne trzymanie się faktów: kolczyk jest elementem ciała, niebezpieczeństwa nie stanowi, a jego zdjęcie wymagałoby warunków zbliżonych do medycznych. Zwykle to wystarcza, żeby kontrola poszła dalej w rozsądny, uporządkowany sposób.

Podsumowanie – zdejmować czy nie zdejmować?

Na standardowe pytanie „czy trzeba zdejmować kolczyki na lotnisku” najuczciwiej odpowiedzieć: zazwyczaj nie, ale warto się do tego przygotować. Małe, proste kolczyki w uszach rzadko sprawiają problemy. Im większa, cięższa i liczniejsza biżuteria, tym większa szansa, że bramka się odezwie, a kontrola się wydłuży.

Najrozsądniejsze podejście to świadome „odchudzenie” biżuterii na czas podróży, spakowanie trudnych do zdjęcia elementów do bagażu i zachowanie spokoju przy ewentualnych pytaniach ochrony. Biżuteria ma ozdabiać, a nie komplikować drogę do samolotu – odpowiedni wybór na etapie pakowania pozwala o niej praktycznie zapomnieć przy samej kontroli.