Czy w Holandii można zbierać grzyby – przepisy, kary i zasady

Czy w Holandii można zbierać grzyby? Pytanie brzmi prosto, ale odpowiedź szybko się komplikuje przy zderzeniu z lokalnymi przepisami, ochroną przyrody i innym niż w Europie Środkowej podejściem do lasu. Dla wielu osób przyjeżdżających z Polski czy Niemiec zaskoczeniem jest, że to, co w ich krajach jest zwyczajowym hobby, w Holandii bywa traktowane jak naruszenie prawa. Poniżej przegląd tego, gdzie naprawdę leży problem i jakie są konsekwencje różnych wyborów w terenie.

Skąd biorą się wątpliwości: tradycja kontra holenderska praktyka

W krajach takich jak Polska, Czechy czy Litwa zbieranie grzybów jest częścią kultury. W Holandii punkt wyjścia jest inny: kraj jest mały, powierzchnia lasów ograniczona, a presja urbanizacyjna ogromna. Do tego dochodzi bardzo wysoka wrażliwość na kwestie ochrony przyrody i bioróżnorodności.

Stąd bierze się podstawowy konflikt: z jednej strony osoby przyjezdne, dla których las jest miejscem zbierania darów natury; z drugiej – holenderskie instytucje zarządzające terenami zielonymi, dla których priorytetem jest ochrona ekosystemów, często mocno nadwyrężonych. Efekt to system przepisów, który dla „grzybiarza z Polski” wydaje się nieintuicyjny.

W dużej części holenderskich lasów i rezerwatów przyrody zbieranie grzybów jest formalnie zabronione, nawet „na własny użytek”.

Przy tym przepisy nie są ujednolicone na poziomie całego kraju – dużo zależy od właściciela terenu (państwo, gmina, organizacja prywatna) oraz lokalnych regulacji.

Ramy prawne: co mówią holenderskie przepisy

W Holandii nie ma jednego, prostego „prawa grzybowego”. Sytuację kształtuje kombinacja przepisów krajowych, lokalnych oraz regulaminów właścicieli terenów. To właśnie rozproszenie źródeł prawa powoduje tyle zamieszania.

Poziom krajowy: ochrona przyrody i gatunków

Na poziomie ogólnokrajowym kluczowe są przepisy dotyczące ochrony przyrody i bioróżnorodności (m.in. ustawa Wet natuurbescherming). Ich główny cel to:

  • ochrona rzadkich i zagrożonych gatunków (w tym grzybów),
  • ochrona siedlisk – także poprzez ograniczenie ingerencji człowieka,
  • wdrażanie zobowiązań wynikających z unijnej sieci Natura 2000.

Te regulacje nie mówią wprost: „nie wolno zbierać żadnych grzybów”, ale w praktyce dają podstawę do lokalnych zakazów w obszarach cennych przyrodniczo. Zwłaszcza tam, gdzie udowodniono, że masowe zrywanie owocników wpływa na populacje lub siedliska.

Warto też pamiętać, że część gatunków grzybów jest w Holandii objęta ścisłą ochroną gatunkową. Zbieranie ich – nawet w niewielkich ilościach – może być traktowane jak poważne naruszenie, z wyższymi karami.

Poziom lokalny i właściciele terenów: tu zapadają realne decyzje

Decydująca jest jednak warstwa „bliżej ziemi”: gminy oraz właściciele terenów zielonych (m.in. Staatsbosbeheer, Natuurmonumenten, organizacje prowincjonalne, gminy) ustalają w regulaminach, co wolno robić na ich terenie.

Typowe rozwiązania to:

  • całkowity zakaz zbierania grzybów w rezerwatach przyrody i parkach narodowych,
  • zakaz zbierania „jakichkolwiek części roślin i grzybów”,
  • w niektórych mniej cennych obszarach – tolerowanie bardzo ograniczonego zbierania na własny użytek, ale bez oficjalnego przyzwolenia w regulaminie.

Problem w tym, że regulaminy zwykle są publikowane po niderlandzku, a na miejscu sprowadzają się do tabliczek „verboden te plukken” (zakaz zrywania) lub ogólnego zakazu ingerowania w przyrodę. Dla osoby nieznającej języka łatwo o nieporozumienie – zwłaszcza że las „wygląda normalnie” i nic nie wskazuje, że jest to teren o podwyższonym statusie ochronnym.

Praktyka w terenie: gdzie w Holandii zbieranie grzybów jest szczególnie problematyczne

Analizując temat z perspektywy osoby planującej „grzybowe” wyjście, warto rozróżnić kilka typów miejsc – w każdym z nich ryzyko złamania przepisów i wysokość potencjalnych kar wygląda inaczej.

Parki narodowe, rezerwaty, obszary Natura 2000

W większości takich terenów obowiązuje całkowity zakaz zbierania grzybów, jagód, kwiatów i innych części roślin. Dotyczy to m.in. popularnych obszarów jak Hoge Veluwe, Utrechtse Heuvelrug czy De Biesbosch (choć szczegółowe regulacje mogą się różnić w zależności od dokładnej lokalizacji i właściciela).

Argumenty zwolenników zakazów są dość spójne:

  • duża presja odwiedzających na stosunkowo małe i wrażliwe obszary,
  • udokumentowane przypadki „półprofesjonalnego” zbierania na sprzedaż,
  • obawa, że legalizacja „trochę można” szybko prowadzi do „wszyscy zrywają wszystko”.

Odpowiedzią jest polityka prostych, jasnych zakazów – łatwiejszych do egzekwowania niż subtelne limity ilościowe.

Lasy i tereny rekreacyjne bliżej miast

W lasach podmiejskich oraz na terenach rekreacyjnych, którymi często zarządzają gminy lub organizacje takie jak Staatsbosbeheer, praktyka jest bardziej zróżnicowana. Część gmin wprowadza twarde zakazy, inne ograniczają się do ogólnego nakazu „nie niszczyć przyrody”.

W wielu miejscach mikro-skala decyduje o tym, jak rygorystycznie patrzy się na grzybiarzy:

  • tam, gdzie już doszło do „najazdów” zbieraczy (często z busami, skrzynkami, nożami i wiadrami) – kontrole są częstsze, a kary wyższe,
  • w spokojniejszych lokalizacjach strażnicy bywają skłonni przymknąć oko na parę owocników w koszyku, ale nie jest to „prawo”, tylko czyjaś uznaniowa decyzja.

Stąd opowieści w internecie: jedni piszą, że „nikt nic nie mówi, jak się zbiera troszkę”, inni relacjonują dotkliwe mandaty za – w ich ocenie – niewielkie ilości. Obie historie mogą być prawdziwe; różni się tło lokalne, wcześniejsze nadużycia i nastawienie zarządcy terenu.

Kary i konsekwencje: co ryzykuje osoba zbierająca grzyby

Holenderski system sankcji za zbieranie grzybów opiera się na kilku filarach: wykroczenia przeciwko regulaminom terenu, przepisy o ochronie przyrody, a czasem także podejrzenie działalności komercyjnej. Skutki mogą być bardziej dotkliwe, niż sugeruje „niewinne hobby”.

Typowe konsekwencje to:

  • mandat za wykroczenie – w praktyce często w przedziale ok. 100–150 euro za osobę przy drobniejszych naruszeniach,
  • wyższe grzywny przy podejrzeniu zbierania na sprzedaż lub dużych ilościach (kilkadziesiąt kilogramów, wiele koszy czy wiader),
  • konfiskata zebranych grzybów, a czasem także sprzętu (np. koszy, noży) – zwłaszcza przy powtarzających się naruszeniach,
  • w skrajnych przypadkach – potraktowanie sprawy jako poważniejsze przestępstwo przeciw środowisku, co niesie ryzyko postępowania sądowego.

Z punktu widzenia holenderskich służb nie ma dużego znaczenia, że w Polsce zbieranie grzybów jest powszechnie akceptowane. Liczy się to, co zapisano w lokalnym regulaminie i jak interpretują go strażnicy.

Dodatkowym, mniej oczywistym skutkiem jest pogarszanie wizerunku „grzybiarzy z Europy Wschodniej”. Każda akcja z przepełnionymi wiadrami i łamaniem zakazów utrwala stereotypy, co przekłada się na jeszcze ostrzejszą politykę wobec wszystkich – także tych, którzy działają ostrożniej i bardziej odpowiedzialnie.

Starcie dwóch podejść: polski „las do zbierania” kontra holenderski „las do ochrony”

Żeby sensownie ocenić, czy próbować szukać w Holandii „legalnych okienek” na zbieranie grzybów, warto spojrzeć na szerszy kontekst kulturowy i ekologiczny.

Różnice kulturowe i ekologiczne

W Europie Środkowo-Wschodniej dominuje obraz lasu jako miejsca współdzielonego: można zbierać grzyby, jagody, a regulacje ograniczają się zwykle do zakazów w ścisłych rezerwatach i kilku szczególnie chronionych gatunków. Skala lasów i mniejsza gęstość zaludnienia tworzą warunki, w których taki model jest względnie stabilny.

W Holandii las stanowi niewielki procent powierzchni kraju, często jest pofragmentowany, a presja użytkowa (rekreacja, infrastruktura, rolnictwo) jest wielokrotnie większa. Do tego dochodzi silne lobby organizacji przyrodniczych, które od lat przekonują, że nawet „mała ingerencja” w przyrodę, powtórzona przez setki tysięcy osób, daje olbrzymi efekt.

Efektem jest dominujące podejście: las jest przede wszystkim przestrzenią ochrony przyrody i rekreacji, a dopiero na dalszym planie miejscem „pozyskiwania dóbr”. Zbieranie grzybów naturalnie przegrywa tu z argumentem ochrony bioróżnorodności.

Jednocześnie część Holendrów, zwłaszcza tych zainteresowanych kuchnią lokalną czy permakulturą, widzi zalety świadomego, ograniczonego foragingu (zbieractwa). Powstają legalne warsztaty rozpoznawania grzybów, prowadzone na prywatnych terenach lub w miejscach, gdzie uzyskano zgodę zarządcy. To jednak nadal nisza, a nie główny nurt myślenia o lasach.

Praktyczne rekomendacje: jak rozsądnie podejść do tematu

Wobec braku jednolitych przepisów i dość surowych kar sensowne wydaje się podejście ostrożne, oparte na kilku prostych zasadach.

1. Założyć, że w lasach państwowych i rezerwatach zbieranie grzybów jest niedozwolone.
Brak tabliczki „zakaz zbierania grzybów” nie oznacza przyzwolenia. Często zakaz jest ujęty ogólnie („zakaz zrywania czegokolwiek”, „nie ingerować w przyrodę”).

2. Sprawdzać strony zarządców terenów (Staatsbosbeheer, Natuurmonumenten, gminy).
Jeśli pojawiają się jakiekolwiek wątpliwości, czy dany obszar dopuszcza zbieranie czegokolwiek, brak wyraźnej zgody warto traktować jako zakaz – zwłaszcza przy rejonach popularnych rekreacyjnie.

3. Żadnego „półprofesjonalnego” zbierania.
Duże wiadra, skrzynki, zbieranie hurtowych ilości – to prosta droga do najwyższych możliwych kar i natychmiastowej interwencji. Z perspektywy służb to już nie hobby, tylko eksploatacja zasobów.

4. Rozważyć alternatywy.
Jeśli priorytetem jest samo zbieranie grzybów jako forma spędzania czasu, często sensowniejsze bywa zaplanowanie krótkiego wyjazdu do kraju, gdzie jest to prawnie i kulturowo akceptowane (np. do Polski, Niemiec czy Belgii – choć i tam trzeba sprawdzić lokalne przepisy). W Holandii lepiej potraktować las jako miejsce obserwacji grzybów niż zbierania.

5. Jeśli już – to tylko po jasnej, pisemnej zgodzie właściciela terenu.
Dotyczy to zwłaszcza gruntów prywatnych czy zorganizowanych warsztatów. Taka zgoda nie działa „wszędzie”, ale przynajmniej minimalizuje ryzyko sporów i mandatów w konkretnym miejscu.

Z perspektywy osoby przyzwyczajonej do „wolności grzybowej” w Polsce, w Holandii bardziej realistyczna jest rola obserwatora i fotografa niż zbieracza. Prawo, skala kraju i lokalne nastawienie środowisk przyrodniczych zdecydowanie sprzyjają ochronie grzybów, nie ich pozyskiwaniu.

Podsumowując, w Holandii nie funkcjonuje prosty schemat „wszędzie wolno, poza rezerwatami”. Raczej odwrotnie: na znacznej części terenów leśnych i chronionych zbieranie grzybów jest zabronione lub co najmniej nieakceptowane, a wyjątki wymagają świadomego sprawdzenia lokalnych zasad. Świadome zrezygnowanie z koszyka na rzecz aparatu fotograficznego często bywa najmniej konfliktową i najbezpieczniejszą odpowiedzią na pytanie, „czy tu wolno zbierać grzyby?”.